
Przeczytałam ostatnio książkę „Glukozowa rewolucja” autorstwa Jessie Inchauspé (możesz sprawdzić jej przemyślenia na jej instagramie glucosegoddeoss ) i otworzyło mi to oczy na mechanizm, który steruje naszym apetytem na słodycze. Często myślimy, że nasza ochota na słodkie to wynik słabej woli, ale to nie jest nasza wina. To wynik tego, jak źle budujemy nasze posiłki. Większość produktów w sklepach, nawet pozornie zwyczajny chleb, jest tak zaprojektowana, by wywoływać w naszym organizmie gwałtowne skoki i spadki glukozy. Kiedy cukier gwałtownie spada, mózg wysyła sygnał alarmowy i domaga się szybkiej energii – wtedy właśnie sięgamy po kolejne przekąski. Nie musisz od razu piec własnego chleba, wystarczy zacząć od uważniejszego czytania składów i wybierania produktów o lepszej jakości.
Musimy zrozumieć, że nasze pragnienie smaku słodkiego to mechanizm pierwotny. Dla naszych przodków słodki smak był ewolucyjnym sygnałem bezpieczeństwa – oznaczał, że owoc jest dojrzały, nietoksyczny i pełen energii. Pra-człowiek musiał polować, zbierać warzywa i owoce, a ten instynkt pozwalał mu przetrwać w niepewnym środowisku. Dzisiaj ten mechanizm stracił swoją funkcję, ponieważ mamy nieograniczony dostęp do żywności. Koncerny spożywcze cynicznie wykorzystują nasze biologiczne „oprogramowanie”, tworząc produkty, które oszukują ten starożytny instynkt. Osładzanie sobie życia w ten sposób to pułapka, która prowadzi do marazmu, a w konsekwencji do chorób.
Jeśli czujesz, że gubisz się w gąszczu dostępnych informacji, nie musisz wszystkiego wiedzieć i rozumieć samodzielnie. To nie jest Twoim obowiązkiem. Warto w takiej sytuacji sięgnąć po pomoc profesjonalisty – dietetyka czy trenera, który pomoże poukładać tę wiedzę w prosty system. Nie musisz współpracować z kimś latami; często wystarczą trzy miesiące, by ktoś pokazał Ci drogę. Koszty takiej inwestycji są dziś znacznie niższe niż kiedyś, a porównując je do wydatków na objadanie się czy późniejszego leczenia frustracji, depresji i problemów zdrowotnych, jest to kwota symboliczna. Żeby zmienić swoje życie, trzeba podjąć działanie. To samo się nie zmieni. Jeśli budzisz się z myślą, że chcesz żyć lepiej – zrób to od razu, nie zastanawiaj się, bo mechanizmy uzależnienia szybko podpowiedzą Ci, żeby odpuścić.
Często wyrastamy w otoczeniu, które nie sprzyja naszemu zdrowiu i przez lata nie wiemy, co jest nie tak. Kiedy spotykasz osoby, które żyją inaczej, zastanawiasz się, jak one mogą, a Ty nie. To nie jest Twoja wina, ale daj sobie szansę. W tym roku kończę 50 lat i czuję się fantastycznie, bo dwa lata temu podjęłam decyzję, by zainwestować w siebie. Mam stan przedcukrzycowy, więc muszę na wiele rzeczy uważać, ale wcale nie jem mniej – jem inaczej. To kwestia prostych decyzji i przestania szukania wymówek.
Nie słuchaj otoczenia, słuchaj tylko siebie. Otoczenie się zmienia, praca się zmienia, przyjaciele przychodzą i odchodzą, ale Ty jesteś ze sobą zawsze. Życie to proces, któremu warto zaufać. Możesz codziennie budzić się z pozytywną energią i czuć się dobrze – na to jest sposób, ale musisz po prostu spróbować i zacząć myśleć o sobie.
Kluczem do odzyskania kontroli jest zmiana myślenia o jedzeniu. Przestańmy kierować się tym, czy jedzenie smakuje dobrze „w trakcie”. To często błędny kierunek, bo chwilowa przyjemność zamyka nas w cyklu uzależnienia. Zamiast tego, zacznijmy oceniać posiłki przez pryzmat tego, jak czujemy się „po”. Jeśli po zjedzeniu kaszy z warzywami czujesz sytość, spokój i masz jasność umysłu, to znaczy, że wybrałaś dobrze. (Nie ignoruję mięsa —> białka , jem go 2g na kg ciała, tylko to nie ten temat). A jeśli po zjedzeniu drożdżówki czy pączka czujesz ciężkość, mdłości lub zjazd energii, to sygnał, że to jedzenie nie jest dla Ciebie paliwem, lecz przeciążeniem. Zaufaj swojemu organizmowi – on wie, co mu służy, jeśli tylko dasz mu szansę wyjść z cukrowego kołowrotka.
Prawdziwa wolność od cukru zaczyna się w momencie, gdy przestajemy jeść dla chwilowej przyjemności, a zaczynamy jeść po to, żeby czuć się dobrze przez resztę dnia.
Nie trzeba mieć problemów z gospodarką cukru by mieć problem z podjadaniem.
Dodaj komentarz