Oswojona z ciszą

Kiedyś bałam się chodzić sama po lesie. Cisza była niepokojąca, a samotność w takim miejscu wywoływała napięcie. Dziś jest inaczej. Od sierpnia mieszkam na wsi, jest styczeń i chodzę sama do lasu bez strachu.

Czasem na początku włączam muzykę w słuchawkach, ale tylko na chwilę. Szybko ją wyłączam, bo las brzmi lepiej. Ta cisza nie jest pusta. Słychać szum wiatru w drzewach, skrzypienie śniegu pod butami, ptaki. Przed chwilą słyszałam ptaka uderzającego dziobem w korę – wyraźny, rytmiczny dźwięk. Zdarza się też, że gdzieś między drzewami przebiegną sarny. Krótki moment i znikają.

Taki spacer bardzo porządkuje głowę. Idąc sama, skupiam się na sobie, na ruchu i oddechu. Czuję zmęczenie, ale dobre, zdrowe. Jest też poczucie dumy – że wyszłam, że idę, że robię coś dla siebie.

Aktywność sportowa, siłownia czy bieganie są ważne i potrzebne. Tak samo jak sauna czy joga pomagają się wyciszyć i zregenerować. Kontakt z naturą działa podobnie, tylko w inny sposób. Dla mnie las jest właśnie tą formą równowagi – darmową, dostępną i bardzo silnie wpływającą na mentalność. Każdy ma swoje metody i warto wybierać to, co naprawdę nam służy.

—————-

Jeśli chcesz sprawdzić, na jakim etapie cyklu jesteś dzisiaj i czego naprawdę potrzebujesz, zajrzyj do krótkiego testu uważności „Jak dziś się czuję i czego naprawdę potrzebuję?”. To proste zatrzymanie pomaga wrócić do siebie i usłyszeć to, co często ginie w codziennym hałasie.

—————-

Dodaj komentarz