Wytrenowany niedźwiedź 🍂

Październik to miesiąc, który potrafi naprawdę dać w kość – nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim mentalnie. To moment w roku, kiedy pogoda zaczyna się załamywać, dni stają się krótsze, a słońce coraz rzadziej wychodzi zza chmur. W organizmie zaczyna się dziać coś, co trudno opisać, ale każdy to czuje – spadek energii, większa potrzeba snu, mniejsza motywacja. To naturalne. Właśnie dlatego warto w październiku zwolnić, zamiast na siłę zaczynać nowe treningi czy projekty.

Pierwszy problem to zmiana światła. Brak słońca wpływa bezpośrednio na poziom serotoniny i dopaminy, czyli hormonów, które odpowiadają za nasze dobre samopoczucie. Mniej światła to automatycznie mniej chęci do działania. Często myślimy, że to lenistwo, a to po prostu reakcja organizmu na mniejszą ilość energii z zewnątrz.

Drugi problem to spadek energii biologicznej. Organizm powoli przełącza się w tryb oszczędzania, coś jak zimowy sen u zwierząt. Nie jesteśmy stworzeni do pełnej aktywności przez cały rok – jesień to moment, w którym ciało naturalnie prosi o regenerację. Jeśli zaczynamy wtedy intensywne treningi, łatwo o przemęczenie i szybkie wypalenie.

Trzeci problem to emocjonalne rozchwianie. W październiku często pojawia się nostalgia, lekkie poczucie bezsensu, tęsknota za latem. To też normalne, ale jeśli próbujemy walczyć z tym na siłę, udając, że wszystko jest w porządku, to tylko pogłębiamy wewnętrzne napięcie.

Czwarty problem to trudność w podejmowaniu decyzji. Jesień to nie jest czas klarowności – mgła za oknem często odzwierciedla mgłę w głowie. Warto dać sobie wtedy przestrzeń, nie planować zbyt wiele, nie zmuszać się do wielkich zmian. Lepiej obserwować, niż działać.

I piąty problem to presja. Październik to czas, kiedy w sieci zaczynają się pojawiać hasła o końcówce roku, o celach, o tym, że trzeba „jeszcze zdążyć”. Tymczasem to właśnie moment, w którym najlepiej jest zrobić coś odwrotnego – zatrzymać się, złapać oddech, odpuścić.

Ale odpuszczenie nie oznacza całkowitej rezygnacji. To bardziej świadome spowolnienie. Taki miesiąc regeneracji, który pozwala przygotować ciało i głowę do mocniejszego wejścia w końcówkę roku. Warto potraktować październik jako czas resetu – nie po to, by z niczego zrezygnować, ale by robić wszystko łagodniej, mądrzej, z większą uważnością.

Oto 10 sposobów na regenerację w rytmie aktywności:

Jeśli zwykle jeździsz 20 km na rowerze, zrób 10 km, ale zrób to. Ciesz się trasą, a nie wynikiem. Jeśli twój trening na basenie trwa godzinę, skróć go do 45 minut i pozwól sobie na dłuższą chwilę w saunie albo jacuzzi. Zamiast biegać interwały, wybierz spokojny trucht albo dłuższy spacer z muzyką w słuchawkach. Jeśli trenujesz siłowo, zrób o jedną serię mniej i skup się bardziej na technice niż na ciężarze. Zamiast codziennych treningów, zaplanuj jeden dzień więcej przerwy i wykorzystaj go na stretching, rolowanie albo kąpiel z solą Epsom. Spróbuj treningu oddechowego albo jogi – to doskonały sposób na regenerację układu nerwowego. Zadbaj o sen. Październik to idealny moment, by pójść spać wcześniej i wstać bez pośpiechu, bez wyrzutów sumienia. Zrób coś dla głowy – wyłącz telefon, poczytaj książkę, idź na spacer bez celu, po prostu bądź. Zmieniaj otoczenie – pojedź do lasu, nad jezioro, do parku. Natura jesienią uspokaja i uziemia. Zadbaj o ciepłe, pełnowartościowe jedzenie. Organizm potrzebuje teraz więcej energii, nie tylko z treningu, ale i z dobrego odżywienia.

Październik nie jest po to, żeby bić rekordy. To moment, by zwolnić, ułożyć oddech i posłuchać siebie. Daj sobie ten jeden miesiąc w roku na złapanie równowagi – nie rezygnując, ale działając spokojniej. Dzięki temu w listopadzie ruszysz z pełnym impetem, z nową siłą i czystą głową.

Dodaj komentarz