Dobry i zły policjant

Każdy z nas ma w swojej głowie dwóch policjantów — dobrego i złego. Dobry policjant mówi: „dasz radę”, „jesteś w porządku”, „odpocznij, należy ci się”. Zły policjant wypomina, czepia się, wymaga więcej, nie odpuszcza.

U niektórych ten dobry policjant dominuje — daje spokój i ulgę. U innych przeważa zły — ciągle pcha do przodu, ale często też blokuje. I choć to bywa trudne, obaj są potrzebni. Bo kiedy stoimy w miejscu, nie wiemy co dalej, nic się nie rusza — często właśnie ten zły policjant chce nam coś pokazać. Że czas na zmianę.

W takich momentach warto skorzystać z pomocy. U mnie to był trener personalny — Tobiasz Dymitryszyn. Przez rok współpracy pokazał mi mój realny potencjał. Nauczył mnie systematyczności, odpowiedzialności, planowania. To nie była tylko praca na siłowni. To była praca nad sobą — mentalna, życiowa. Dzięki niemu wiem, ile mogę od siebie wymagać. I nie boję się już tego.

To, czego się nauczyłam, przeniosło się na każdą sferę życia — pracę, relacje, rodzinę, przyjaciół. Dzisiaj rozwijam firmę, planuję działania, jestem bardziej świadoma. Mam więcej spokoju, więcej radości i wiem, że to ja sama jestem w stanie ją sobie dać. Chociażby po jednym treningu.

👉 Tobiasz Dymitryszyn – dymqcoaching na Instagramie

Warto dawać sobie szansę. Czasem nie chodzi o lata pracy nad sobą. Czasami wystarczą trzy miesiące, czasami pół roku. Każdy jest inny — każdy sam najlepiej czuje, czy sobie poradzi, czy potrzebuje wsparcia. Ja potrzebowałam więcej czasu, ale to nie znaczy, że każdy musi. Dla niektórych trzy miesiące ze wsparciem trenera mogą otworzyć oczy, uporządkować głowę, pomóc wprowadzić konkretne nawyki. Czas to nie wyścig — liczy się kierunek i szczerość wobec siebie.

W moim przypadku na początku nie było łatwo. Miałam stwierdzoną nerwicę. Przez pierwsze pół roku pracy z trenerem mierzyłam się głównie z własnymi blokadami w głowie. Treningi to jedno, ale ogrom pracy szedł na to, żeby w ogóle dopuścić zmianę, pozwolić sobie na postęp. Nie każdy ma takie doświadczenia. Niektórzy naprawdę potrzebują tylko uporządkować kilka rzeczy i iść dalej. Inni, jak ja, potrzebują więcej. I to jest w porządku. Każdy z nas działa w swoim tempie. Ważne, żeby nie stać w miejscu.

Każdy z nas ma potencjał. Niezależnie od tego, gdzie jesteśmy i na jakim etapie życia. Przyszłym roku skończę 50 lat — i dopiero teraz tak naprawdę zrozumiałam, jak wiele mogę. I że to nie ma znaczenia, czy masz 20 czy 70 lat. To nie ma żadnego znaczenia. Zawsze jest moment, w którym możesz coś zmienić. Naprawdę każdy ma szansę — trzeba tylko sobie na nią pozwolić.

Dodaj komentarz