Autentyczność

W świecie, gdzie codziennie widzimy setki wyretuszowanych zdjęć, dopracowanych stories i idealnie wystudiowanych opinii, bycie autentycznym może wydawać się niemodne, a nawet ryzykowne. Żyjemy w czasach, w których łatwiej jest grać rolę niż być sobą. W social mediach budujemy persony, które mają się podobać. W pracy często zakładamy maski profesjonalizmu. W relacjach boimy się pokazać swoje słabości, żeby nie zostać źle zrozumianym czy ocenionym.

I właśnie dlatego autentyczność staje się czymś wyjątkowym. Nie dlatego, że jest rzadkością – tylko dlatego, że wymaga odwagi. Wymaga odwagi, by być widzianym takim, jakim się naprawdę jest. Z emocjami, przekonaniami, wątpliwościami i z całym tym nieidealnym wnętrzem. Bo prawdziwe życie to nie ciągła inspiracja, sukcesy i idealne kadry. To też zmęczenie, chaos, momenty zwątpienia, zmiany kierunku.

Bycie sobą przynosi spokój, jakiego nie daje żadne udawanie. Gdy przestajesz się naginać, nie musisz już pamiętać, kim próbujesz być. Znika napięcie. Pojawia się przestrzeń na oddech. Pojawiają się ludzie, którzy są obok Ciebie nie dlatego, że spełniasz ich oczekiwania – tylko dlatego, że jesteś sobą. Z czasem uczysz się, że nie musisz pasować wszędzie. Nie musisz się wszystkim podobać. Wystarczy, że jesteś w zgodzie ze sobą.

Autentyczność nie oznacza mówienia wszystkiego, co ślina na język przyniesie, ani życia bez filtrów w sposób demonstracyjny. To bardziej wewnętrzna uczciwość – z samym sobą i z innymi. To świadomość swoich wartości i decyzja, żeby się ich trzymać, nawet jeśli czasem oznacza to pójście pod prąd.

Nie zawsze jest łatwo zachować to w codziennym życiu. W pracy często jesteśmy w trybie „działania”, a nie „czucia”. W rodzinie bywamy wciągnięci w role, które przyjmujemy latami – rodzica, partnera, dziecka, opiekuna. Czasem tak bardzo staramy się spełniać potrzeby innych, że zapominamy, że mamy też swoje. Autentyczność wtedy nie znika – ona po prostu cicho czeka, aż znowu damy jej miejsce.

Jak więc o sobie nie zapomnieć? Nie chodzi o egoizm. Chodzi o codzienną mikro-świadomość: co ja naprawdę teraz czuję? Czego potrzebuję? Czy zgadzam się z tym, co mówię i robię – czy tylko próbuję spełnić oczekiwania?

Czasem wystarczy minuta dziennie na zatrzymanie. Jedno świadome „nie” zamiast automatycznego „tak”. Zrezygnowanie z udawania entuzjazmu, kiedy czujemy zmęczenie. Przyznanie się, że coś nie gra – najpierw przed sobą.

Co ciekawe – badania naukowe to potwierdzają. Psychologowie Jennifer Crocker i Amy Canevello z Uniwersytetu Michigan zauważyły, że ludzie żyjący w zgodzie ze swoimi wartościami i tożsamością doświadczają większego dobrostanu psychicznego i mniejszego poziomu lęku społecznego. Autentyczność działa jak bufor – chroni psychikę przed ciągłą presją spełniania oczekiwań z zewnątrz. Inni badacze (np. Kernis & Goldman) łączą autentyczność z głębszym poczuciem sensu, satysfakcją z relacji oraz większą odpornością psychiczną.

Wybieranie autentyczności to zaproszenie do życia, które może być trudniejsze, ale za to jest prawdziwe. Nie chodzi o to, żeby zawsze być pewnym siebie czy mówić wszystko wprost. Chodzi o to, żeby w świecie pełnym hałasu nie stracić kontaktu z własnym głosem. Żeby nie zapomnieć, kim się naprawdę jest – poza rolami, opiniami i oczekiwaniami.

Bo jeśli przez większość życia gramy kogoś innego, to kto ma być naprawdę szczęśliwy?

Być może największą wolnością nie jest robienie wszystkiego, co się chce. Być może największą wolnością jest nie musieć już niczego udawać.

Weź kartkę albo otwórz notatkę w telefonie. Zadaj sobie pytanie: „Kim jestem, kiedy nikt nie patrzy?” Nie oceniaj odpowiedzi. Nie próbuj ich „ulepszać”. Pisz tak, jak czujesz – nawet jeśli to będzie tylko jedno zdanie. Autentyczność nie zaczyna się od perfekcji. Zaczyna się od odwagi, by być szczerym choćby na chwilę – najpierw przed sobą. Reszta przychodzi z czasem.

I może to właśnie jest ten moment, kiedy wybierasz siebie. Prawdziwie. Bez gry. Bez filtra. Z łagodnością.

Krystyna

Dodaj komentarz