
Niedzielny poranek. Jeszcze senne ulice, w powietrzu lekki chłód, a ja mijam kolejną osobę z opaską na ramieniu i skupionym wzrokiem wbitym w asfalt. Biegnie. Jak wielu innych. Czasem wydaje się, że świat oszalał na punkcie biegania. Ale co sprawia, że tak chętnie zakładamy buty i ruszamy przed siebie — nawet jeśli pada, wieje, albo po prostu się nie chce?
Dla wielu ludzi bieganie to coś więcej niż sposób na spalenie kalorii. To codzienny rytuał, wyciszenie, czas na przemyślenie spraw, których nie da się ogarnąć w hałasie codzienności. Ale też — jak pokazują badania — to realne wsparcie dla zdrowia psychicznego.
Bieganie wywołuje w organizmie reakcje, które mają bardzo konkretne skutki psychiczne. Już 30 minut umiarkowanego wysiłku może zwiększyć poziom endorfin, serotoniny i dopaminy — neuroprzekaźników związanych z poprawą nastroju i redukcją stresu[^1].
W badaniu opublikowanym w Journal of Psychiatry & Neuroscience wykazano, że aktywność fizyczna zwiększa neurogenezę (czyli powstawanie nowych komórek nerwowych) w hipokampie — obszarze mózgu odpowiedzialnym m.in. za regulację nastroju[^2].
Co ciekawe, nowsze badania sugerują, że tzw. „euforia biegacza” (runner’s high) może być w dużej mierze efektem działania endokannabinoidów, a nie tylko endorfin[^3].
Bieganie działa podobnie do medytacji. Monotonny rytm kroków, oddechu, puls — to wszystko pomaga osiągnąć stan koncentracji i wyciszenia, który przypomina mindfulness. Praktyki uważności, jak pokazują liczne badania, obniżają poziom kortyzolu (hormonu stresu) i poprawiają zdolność do radzenia sobie z trudnymi emocjami[^4].
Psycholożka dr Kelly McGonigal w książce The Joy of Movement pisze:
„Ruch rytmiczny i powtarzalny, jak bieganie, buduje odporność psychiczną i przywraca poczucie sensu. To nie tylko ciało się porusza — porusza się też dusza”.
W świecie pełnym zmienności, bieganie jest jedną z niewielu rzeczy, nad którymi mamy pełną kontrolę. Wybieramy trasę, tempo, porę dnia. Ta sprawczość — nawet symboliczna — bywa niezwykle terapeutyczna. Potwierdzają to badania nad tzw. „behavioral activation”, czyli techniką psychoterapeutyczną, w której aktywność fizyczna służy odzyskiwaniu kontroli i motywacji[^5].
Znam ludzi, którzy zaczęli biegać po życiowych kryzysach: rozwodzie, śmierci bliskiej osoby, utracie pracy. Dla jednych bieganie było ucieczką. Dla innych — drogą powrotu. W klubach biegowych i na startach maratonów tworzą się wspólnoty. Bieganie staje się językiem porozumienia, niezależnie od wieku, poglądów czy stylu życia.
Bieganie to nie tylko forma ruchu — to narzędzie psychicznej odnowy. Działa na poziomie chemicznym, emocjonalnym, społecznym. Pomaga walczyć z depresją, redukuje stres, daje poczucie wpływu i przynależności. Nieważne, czy biegasz maratony, czy truchtasz po osiedlu — każdy krok się liczy.
Źródła
[^1]: Meeusen, R., et al. (2006). “Exercise and brain neurotransmission.” Sports Medicine, 36(10), 881-914.
[^2]: Ernst, C., & Olson, A. K., et al. (2006). “Antidepressant effects of exercise: Evidence for an adult-neurogenesis hypothesis?” Journal of Psychiatry & Neuroscience, 31(2), 84-92.
[^3]: Fuss, J., et al. (2015). “A runner’s high depends on cannabinoid receptors in mice.” PNAS, 112(42), 13105–13108.
[^4]: Goyal, M., et al. (2014). “Meditation programs for psychological stress and well-being: A systematic review and meta-analysis.” JAMA Internal Medicine, 174(3), 357–368.
[^5]: Dimidjian, S., et al. (2006). “Randomized trial of behavioral activation, cognitive therapy, and antidepressant medication in the acute treatment of adults with major depression.” Journal of Consulting and Clinical Psychology, 74(4), 658–670.
Dodaj komentarz