Powrót do osobistych intencji

Z biegiem lat nasz umysł się zapełnia. Obowiązki, doświadczenia, czasem rozczarowania – wszystko to kształtuje nas i buduje warstwy, które często oddzielają nas od tej dziecięcej lekkości, jaką pamiętamy z dawnych lat. Ale co by się stało, gdybyśmy czasem, mając 40, 50, a nawet 60 lat, wrócili do sposobu myślenia z czasów, gdy mieliśmy 8 czy 9 lat?

Wtedy patrzyliśmy na świat z czystym sercem. Radość była prostsza, a ciekawość – niewyczerpana. Kiedyś cieszyliśmy się chwilą bez analizowania, bez nadmiernego martwienia się o to, co będzie jutro. Uczucia były szczere, a wartości – oczywiste: przyjaźń, zabawa, autentyczność, otwartość. Pamiętasz ten moment, kiedy coś Cię „nosiło” od środka, kiedy czułeś/czułaś się wolny/a, pełen/pełna energii i życia?

Ten kontrast z dorosłym życiem potrafi być uderzający. Dziś jesteśmy bardziej ostrożni, sceptyczni, a czasem nawet zmęczeni. Ale właśnie dlatego powrót do tego „dziecięcego umysłu” jest tak cenny. To nie oznacza, że mamy ignorować dorosłe sprawy. Chodzi o coś innego: o świadome przywoływanie tej świeżości spojrzenia i przypominanie sobie, jak to jest czuć prawdziwy zachwyt, ekscytację, wdzięczność za proste rzeczy.

Jak to przywołać?
• Zatrzymaj się na chwilę każdego dnia i spróbuj zobaczyć coś zwykłego „nowymi oczami”.
• Zadawaj pytania, nawet jeśli wydają się naiwne – ciekawość to motor napędowy życia.
• Pielęgnuj w sobie autentyczność – mów to, co czujesz, bez zbędnych masek.
• Znajdź czas na bezcelową zabawę – nie dla efektu, ale dla samej radości działania.

Jak to utrzymać?
• Regularnie przypominaj sobie, co naprawdę dawało Ci szczęście w dzieciństwie – może to była jazda na rowerze, rysowanie, a może po prostu leżenie na trawie i patrzenie w niebo.
• Otaczaj się ludźmi, którzy mają w sobie tę lekkość i potrafią „zarażać” pozytywnym podejściem.
• Ćwicz wdzięczność – dzieci robią to instynktownie, a my możemy to robić świadomie.

Co nam to daje dziś?
Odnalezienie w sobie tej dziecięcej świeżości nie tylko dodaje nam sił i podnosi nastrój. To także pomaga złapać dystans do rzeczy, które wydają się przytłaczające. Przypomina nam o tym, że życie jest bogatsze i piękniejsze, kiedy patrzymy na nie oczami dziecka – z ufnością i otwartością. I że niezależnie od wieku możemy czuć się „wspaniale od środka”.

PS: Często zapominamy o swoim naturalnym świetle – tej wewnętrznej iskrze, która z czasem i doświadczeniem potrafi przygasnąć. Warto jednak świadomie ją wywoływać, pielęgnować i chronić. To światło właśnie utrzymuje nas na dobrej drodze – tej prawdziwej, zgodnej z naszym sercem, a nie tej narzuconej przez otoczenie, system czy różne „powinności”, które w gruncie rzeczy niewiele mają wspólnego z nami samymi. Kiedy to światło świeci jasno, łatwiej nam odróżniać, co jest naprawdę nasze, a co tylko iluzją lub oczekiwaniem innych.

Idee:

Psychologia pozytywna – koncepcje Martina Seligmana dotyczące szczęścia, autentyczności i dobrostanu (np. książka “Authentic Happiness”). Mindfulness i uważność – prace Jona Kabat-Zinna, szczególnie o świadomym doświadczaniu chwili obecnej i „powrocie” do prostoty myślenia. Psychologia rozwoju – Jean Piaget i jego badania nad dziecięcym rozumieniem świata (np. pojęcie myślenia konkretnego i czystej ciekawości dziecka). Filozofia humanistyczna – Carl Rogers i jego idee dotyczące autentycznego „ja” oraz samorealizacji.

Dodaj komentarz