Dojrzewanie syna to nie koniec świata

Myślę sobie, jaki mój syn jest samodzielny i jak bardzo jestem z niego dumna. Cieszę się, że z każdym dniem uczy się czegoś nowego i chce się wykazać. Jego dorastanie zbiegło się z tym, że zaczęłam współpracować z trenerem, bardziej dbać o swoje ciało i kondycję psychiczną. Dziś wiem – i syn sam to potwierdza – że dobrze się stało, że zajęłam się sobą.

Kiedy mój syn zaczął dorastać i potrzebował coraz więcej przestrzeni, ja, żeby nie czuć się samotna, znalazłam dla siebie zajęcia, które angażują mnie na co dzień. Dzięki temu nie martwię się, nie smucę, a wręcz przeciwnie – jestem uśmiechnięta, co dodatkowo dobrze wpływa na mojego syna.

Wróciłam do szydełkowania, którego nie robiłam od pięciu lat. Codziennie chodzę na siłownię, dbam o odpowiednie zakupy i zdrowe odżywianie. Mam także więcej czasu, by skupić się na moim małżeństwie.

Ostatnio koleżanka zaprosiła mnie na spotkanie z dziewczynami w różnym wieku i byłam zaskoczona, że było tam sporo młodych osób, które – tak jak ja – dziergają na szydełku. To było bardzo miłe spotkanie! Mieszkam w Opolu, a te wydarzenia są tutaj organizowane przez pewną firmę – chętnie podzielę się linkiem(pod postem). Jestem wdzięczna za tę inicjatywę i wybieram się na kolejne spotkanie już w sobotę, mimo że będę lekko spóźniona – zaczyna się o 14:00, a ja kończę pracę o 15:00, ale na szczęście mam bardzo blisko.

Oprócz tego należę od lat do Opolskiego Towarzystwa Fotograficznego. Mam masę różnych zainteresowań, ale dopiero teraz znalazłam na nie czas. Nie chcę zajmować się wszystkim – wybieram tylko to, co sprawia mi przyjemność i w czym dobrze się czuję. Szydełkowanie na pewno zostanie, fotografia zawsze będzie obecna w moim życiu, a ćwiczenia pomagają mi zachować zdrowie i dobre samopoczucie.

Jak widzicie, niewiele potrzeba, by znowu czuć się dobrze. A wy? Co robicie po godzinach? Życzę wam miłego dnia!

Motek przy kawie (<- link do wydarzenia)

Opolskie Towarzystwo Fotograficzne (link do strony)

Jedna odpowiedź na “Dojrzewanie syna to nie koniec świata”

  1. Tak, dojrzewanie dziecka często bywa trudnym procesem również dla rodziców. Dociera do nich, że za jakiś czas młody człowiek, prawie dorosły, będzie potrzebował jeszcze więcej niezależności. To ważny etap w kształtowaniu własnej tożsamości, odrębności. Rodzice mogą wspierać swoje dziecko albo próbować je zatrzymać na siłę przy sobie. Do rodziców coraz mocniej docierają uczucia związane z upływem czasu (m.in. smutek, tęsknota, lęk, poczucie winy). Nie raz się zdarza, że pojawiają się u nich myśli: „ale ten czas szybko płynie”, „a co jak popełniłem_am jakieś błędy”, „moje dziecko mnie opuści, zapomni o mnie”, „czy sobie poradzi”. To naturalne i nic w tym niewłaściwego, że rozmyślamy. Kiedy przychodzi moment wyprowadzki już nie dziecka u niektórych osób może pojawić się intensywne odczucie pustki. Niekiedy wydaje się, że tzw. syndrom opuszczonego gniazda jest jej przyczyną. To raczej moment, w którym pustkę, samotność można poczuć dobitniej, gdyż, jak się okazuje, brakuje „tego kogoś”, o którego/którą dbaliśmy na co dzień. Gotowanie obiadów, pranie ubrań, podawanie herbaty podczas choroby czy wspólnych rozmów, oglądanie telewizji mogły sprawiać, że spora część rodzicielskiej aktywności była skierowana na drugą osobę. Nagle jakby to znika. Wiecie czemu tak się dzieje? Być może rodzic w tym ferworze obowiązków, wspólnych planów, zapomniał o własnych pasjach, wolnym czasie, aktywnościach ze znajomymi, a zdarza się również, że o partnerze/partnerce życiowym/ą. Tak, właśnie to prosty przepis na ból po wyprowadzce młodego człowieka. Jasne, niektórzy rodzice się cieszą, że w końcu mogą się zająć jeszcze bardziej swoimi własnymi sprawami, związkiem… i mają „wolną chatę” (śmiech). Od czego to zależy? Od wielu czynników. Między innymi od własnych doświadczeń momentów separacyjnych od swoich własnych dorosłych, czyli tego, jak, gdy sami byli w sytuacjach „wychodzenia z domu”, wyjazdów na kolonie czy obozy wakacyjne, dłuższe pobyty w szpitalu itp. reagowali bliscy oraz co sami przeżywali. Gdy rodzic płakał przy wyjeździe dziecka na kolonię i/lub wielokrotnie powtarzał z lękiem i smutkiem na twarzy „uważaj na siebie, żeby nic złego ci się nie stało”, ciągle dzwonił i dopytywał czy oby na pewno jest dobrze, mówił jak bardzo mu/jej źle i umiera z tęsknoty, dziecku mogło być bardzo trudno kolejny raz „zostawić” rodzica. To przykład, jednak warto wziąć pod uwagę, że potem podobnie osoba może reagować, będąc w roli rodzica względem dziecka, które wychowuje. A rola stereotypów, jakże istotna, przekazywana z pokolenia na pokolenie poprzez komunikaty słowne, niewerbalne, wszelkie działania? To się zmienia, choć nadal możemy spotkać się z oczekiwaniem, że dziecko, już jako dorosły człowiek, zostanie w domu. W końcu po to budowało się dom o sporej powierzchni albo rozwijało gospodarstwo, firmę, by potomni mogli je potem przejąć i tym samym mieli pracę, lepszy start. Czy tylko o to chodzi, by zapewnić byt? Zapewne tak, ale nie tylko. W ten sposób można chcieć młodego człowieka zatrzymać przy sobie, by na nasze strasze lata miał się kto nami opiekować. Nic w tym złego, jeśli w tych planach uwzględniamy wolę drugiej osoby. I tu pojawia się temat oczekiwań. „Mój syn będzie prawnikiem”, „córka ukończy studia medyczne”, „żona syna musi być gospodarna”, „a kiedy wnuki?”. Warto pamiętać, że to oczekiwania własne rodziców, które nie zawsze są planami dziecka. Czy coś jeszcze? Tak, kwestia relacji z drugim rodzicem. W końcu, zazwyczaj, od takiej relacji się zaczynało. Ta relacja ma wpływ na kształtowanie młodego człowieka. Są rozstania, rozwody, czasem po prostu drugiego rodzica nie ma albo pojawia się nowy. To ważne aspekty, mogące rzutować na sytuacje, nie tylko rozwoju, wychowania, ale też rodzicielskiego radzenia sobie z dorastaniem i niezależnością dziecka. Kiedy pamiętamy o tym, że jako para rodziców albo jako rodzic, jesteśmy też parą związkową lub po prostu człowiekiem, który ma własne potrzeby, będzie nam łatwiej być i wspierać młodego dorosłego. Nie jest korzystne bycie rodzicem tylko i wyłącznie. To ważna rola i spory kawał życia, zaangażowanie. Jesteśmy też żoną, mężem, osobą partnerska, przyjacielem, koleżanką, osobą pracująca, sobą dla siebie itp. Warto pielęgnować również te przestrzenie.

    Polubione przez 1 osoba

Dodaj komentarz